Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

lamijka lamijka napisał(a) o Spadkobiercy (8)

Znalazłam wreszcie słowa na określenie tego filmu: bezpretensjonalny i niebanalny. Mądry i nienarzucający się widzowi. Przekonujący we wszystkich wymiarach: wizualnie, intelektualnie i emocjonalnie. Z kategorii filmów pobocza. Bo spokojny i nie silący się na nic. Bez wielkich ambicji i niepotrzebnych fajerwerków.

.

marylou marylou

Właśnie obejrzałam. Dla mnie mocno abstrakcyjne było tak "lekkie" podejście do tragedii - z dystansu, bez lamentu, na zasadzie akceptacji faktów i ewentualnego rozliczenia się z tym, co zaniedbane.Tło Hawajów tę abstrakcję podkreślało. Ach, gdyby rzeczywiście można było w tak opanowany sposób podchodzić do momentów przełomowych... ale chyba się nie da? Niemniej, coś ujmującego było w tym filmie - ta egzotyka przeżywania emocji, tak obca stereotypowej martyrologii, otoczona aurą beztroskich dźwięków i malowniczych, kojących krajobrazów. No i Clooney - niezmiennie niezawodny.

.

lamijka lamijka

Inaczej to odebrałam. Nie dostrzegłam lekkości - wszyscy tam byli zdenerwowani sytuacją i ledwo sobie z nią radzili, więc w mojej opinii raczej przyjęli to 'ciężko' niż 'lekko'. Lekkość to te Hawaje - pamiętasz, co mówi Clooney na początku filmu? O tym, że inni myślą, że na Hawajach wszyscy są szczęśliwi, że nie żyją tak jak w pozostałych częściach świata, bo to przecież raj na ziemi (co ze wzgl.na wulkaniczność tych terenów jest tylko złudzeniem i ja bym się trochę bała tam zapuszczać). Hawaje sugerują lekkość, filmy Payne'a są też takie, z braku innego słowa muszę użyć tego, ciepłe. Więc może to to? Mnie ten film oczarował, tak samo jak "Schmidt". Obydwa są poważne i ciepłe jednocześnie. Dobrze się je ogląda i są mądre. Trochę boję się czytać książkę, bo może mnie rozczarować, jak swego czasu "Godziny". W ogóle, na tle innych produkcji oscarowych, ten film jest szczególny.

.

marylou marylou

Może nietrafnie ujęłam to, co chciałam wyrazić. Zakładam, że celem filmu było ukazanie istnienia negatywów codziennego życia w przestrzeni raju (to jest ziemski raj, więc tu też się umiera) - stąd słowa Clooneya, które, owszem, wyraźnie pamiętam. Niemniej, przez cały film towarzyszyło mi odczucie wspomnianej abstrakcyjności - nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że emocje w tym filmie były jednak dość płytkie i rajski klimat Hawajów przekładał się na tę płytkość właśnie. No i zastanawiałam się, dlaczego postrzegam je jako płytkie? Czy to przez pryzmat tzw. słowiańskiego modelu podejścia do śmierci i mojego wypaczenia? Czy może rzeczywiście nie jest to mój poziom wrażliwości i empatii? No bo z jednej strony śmierć - matka/żona przykuta do łóżka, a z drugiej jakieś totalnie trywialne w tym kontekście sprawy jak ściganie kochanka matki, i to jeszcze w towarzystwie jakiegoś dziwnego zioma, pominięcie w tym wszystkim samo narzucającej się powagi. No ale pewnie o to chodziło - żeby nie było za poważnie/za smutno/za refleksyjnie...

.

lamijka lamijka

Twoje odczucia na pewno mają swoje podstawy, sama autorka uważa Hawaje za 'lekkie'. Ale z innej beczki, w takich chwilach jak śmierć kogoś bliskiego (którą nota bene ja przeżywałam [przeżywam nadal] w chwili oglądania filmu [i co mi się rzuciło w oczy, to wiele filmów podejmuje ten wątek w tej czy innej formie; wiele filmów np. oscarowych, które miałam okazję niedawno oglądać]), odchodzenie, myśli człowieka, to, co się z nim dzieje, dalekie jest od jakiegokolwiek stereotypu, ponieważ wydarzają się wtedy najdziwniejsze rzeczy, ludzie robią i myślą, a także opowiadają takie historie, które w innych okolicznościach nie ujrzałyby zapewne światła dziennego, rzeczywistość wtedy wariuje, więc obecność tego 'człenia' i przywiązanie jednej z sióstr do niego mogę w pełni zrozumieć, tak samo jak pogoń za kochankiem żony, która przecież ma wyjaśnić, czym właściwie było ich wspólne życie, o co w ogóle chodzi, kim była ta osoba, która teraz odchodzi. Co innego postawa postaci Clooney'a, ona jest dość bym powiedziała bohaterska. Ale to przecież nie o to tak naprawdę w tym filmie chodzi. On jest specjalnie takii refleksyjny, a nie żałobniczy, bo skupia się na tych, co zostają i na tym, z czym zostają. Niby zawsze tak jest, ale często o tym zapominamy. Przecież pogrzeby, żałoby, to czas dla nas, żywych.

.

marylou marylou

No tak, masz rację i w pełni się z Tobą zgadzam - film skupia się na tym/na tych, co zostało/zostali. Rozumiem też, że ta zniewolona wypadkiem matka/żona miała być tylko tłem do tego, co trzeba uporządkować, ale trochę mnie, przyznam, użycie jej jako "eksponatu" raziło. Po prostu, wczuwając się w sytuację, nie byłabym w stanie zachowywać się tak jak bohaterowie tego filmu i w tym sensie jest on dla mnie jednak pewną abstrakcją, nagięciem tematu na potrzeby pokazania tej sytuacji z innej perspektywy.

.

lamijka lamijka

Ja dla odmiany uważam to za całkiem naturalne. :-) Ciekawe to w kontekście Twojej wypowiedzi o słowiańskości - czyżbym ją zatraciła? ;-) To oczywiście wszystko żarty. Mimo tych obiekcji i tak wystawiłaś wysoką notę.

.

umbrin umbrin

Spadkobiercy już jutro na TV4 od 21 do 23, czyli dwa odcinki najwspanialszego serialu improwizowanego świata :)

.

lamijka lamijka

@umbrin, pytanie tylko, czy na Hawajach.

.

umbrin umbrin

Hawaje uczulają.

.

verdiana verdiana

O, dokładnie tak! Wyręczyłaś mnie w pisaniu.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook